Wspomnienia Alex #1 W kierunku Delty

Notatki z pierwszej sesji, przygód zawartych w podręczniku Tajemnice Powodzi, scenariusz nazywa się Ciało i Stal. Notatki mają charakter wspomnień mojej postaci: nastolatki Alex, której archetyp nazywa się samotna wilczyca. Akcja przygód umiejscowiona jest w Boulder City. Opis jest jak najbardziej spoilerowy.

Nie pamiętam, który to był rok … ale był to początek wakacji. Moi rodzice znowu się pokłócili. Tata wyszedł z domu i z piskiem opon odjechał. Mama w przypływie emocji wpadła na genialny pomysł, aby odesłać mnie na całe wakacje do ciotki Bett. Chciała dobrze, ale ja poczułam się jakby chciała się mnie pozbyć. Na szczęście udało mi się ją odciągnąć od tego pomysłu.

Telefon rozbrzmiał głośno w przedpokoju, pobiegłam go odebrać. Jeszcze głośniej od telefonu rozbrzmiał głos podekscytowanej Niny. Zrozumiałam na tyle, że coś odkryła i żeby przyjść do niej. Nina jeżeli nie grzebała w samochodach, to grzebała w Internecie. Była jedną z pierwszych i nielicznych osób, które miały dostęp do tej technologi. Na jednej z grup internetowych natrafiła na świeżą informację… a może właściwie plotkę, że jeden z kompleksów Pętli nagle zaczął działać. Nie mogła tego odpuścić i teraz wszyscy musieliśmy iść i to sprawdzić.

Po drodze zgarnęłyśmy Chrisa. Pamiętam, że całą drogę męczył nas tym, że musimy mu pomóc przygotować się do poprawki z matematyki. Na szczęście korepetycje z nauk ścisłych były w zakresie Niny a nie moim. Szliśmy i szliśmy… upał doskwierał wszystkim.

Pamiętam jak wkroczyliśmy na teren parku Hemenwaya. Był to teren zalany i oficjalnie zamknięty. Ale ogólnie większość naszych rówieśników miała to gdzieś. Byłam w tym miejscu już parę razy, ale zawsze przyprawiało mnie o ciarki. Porzucone karuzele, zjeżdżalnie… wraki samochodów… wszystko zalane w tej dziwnej substancji. Podobno ten kleisty szlam był efektem eksperymentów w Pętli i pojawi się tutaj z innego wymiaru lub planety. Pamiętam jak Chris zatrzymał się na moment. Wskazał na zatopiony do połowy w szlamie wózek dziecięcy. Wziął jakąś urwaną gałąź i zaczął go odwracać. Był pusty. Na szczęście.

Szliśmy dalej w kierunku Pętli. Minął nas samochód jakiś służb porządkowych albo ochrony. Przyglądnęli się nam, ale pojechali dalej.

Jak doszliśmy do owego kompleksu Delta, zobaczyliśmy, że rzeczywiście działa. W budynkach było widać poruszające się sylwetki postaci, na placu były świeże ślady opon… a za nami na drodze dojazdowej pojawiły się ciężarówki, które zmierzały wprost na nas. Nie mieliśmy ochoty mieć kłopotów, więc chwyciłam szybko mapę z budki wartowniczej i czym prędzej pobiegliśmy do nieużywanego kanału burzowego, który prowadził w stronę budynków.

Dodaj komentarz

Tagi